Kraksa
Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie… kim jest właściciel tej piękności, którą zgarnęliśmy wczoraj z okolic Wilczego Młyna?
Natknęliśmy się na nią na spacerze, prawdopodobnie pogryzł ją pies. Zabraliśmy się za leczenie i resztę weekendu spędziliśmy na zmianę w klinice lub warując przy zielonookiej złośnicy, która otrzymała robocze imię Kraksa. Kraksa jest oswojona, zadbana i odżywiona, nie przepada tylko za zabiegami weterynaryjnymi (ok, kto by przepadał) oraz za naszymi kotami, na które warczy (czego nie rozumiemy, ale Ibiza się jej odwarkuje, więc widocznie ona rozumie).
Nasze koty kategorycznie żądają wyjaśnień na temat obcej kobiety wylegującej się w ich transporterze, my planujemy dalsze akcje ratunkowe, bo kotkę czeka operacja, a żeby było ciekawiej, w planowaniu dość wydatnie przeszkadza szalejące we mnie stadko wirusów, czy też inne przeziębienie.
Koci Pazur ruszył nam na pomoc, na początek staramy się jednak równolegle z leczeniem znaleźć właściciela, bo może ktoś tam gdzieś za Kraksą okropnie tęskni..?
Kot zapracowany
Tradycyjnie, pracowity wieczór przy komputerze:
- Czeeeeeść… no to jestem. (mruczenie)
- No cześć Pikselku kochany, fajnie, to połóż się tu obok spokojnie dobrze? Muszę popracować.
- A co robisz? (nos w stronę monitora) Patrz, coś ci tu lata, o tu! Poczekaj, pomogę ci to złapać, rany, ale to szybkie..!
- Nie, no moment, to kursor jest, tego się nie łapie…
- Aaaa… no dooobra, to ja posiedzę i popatrzę sobie. A wiesz, że tu ci coś miga ciągle?
- Piksel, przezroczysty nie jesteś, zasłaniasz monitor. Popatrz sobie tu z boku, ok?
- Kiedy z boku nic nie widać! Czekaj, a co ci tak stuka tutaj? Mogę też postukać?
- Piksel, złaź z klawiatury, idź się pobawić z Ibizą, albo tu siadaj, na moich kolanach i patrz sobie, mogę cię głaskać w międzyczasie trochę.
- No ale tu też nic nie wi… ooo, ale masz kolczyki fajne, ha, złapałem!
- …
Parę godzin później, późna noc dosyć. Wyłączam komputer i ruszam się z fotela, zdeterminowana za wszelką cenę doczołgać się do łóżka.
- O, idziesz spać? (przeciągłe ziewnięcie, dłuuuugi koci grzbiet) No nareszcie, to wiesz co, to ja idę z tobą. Wykończony jestem norrrmalnie…
- Ja też Pikselku. Ja też…

Tuńczyk
Długi wieczór przy kompie. Burczenie w brzuchu popycha mnie w stronę kuchni. Jakaś lekka przekąska by się przydała… Wybór pada na tuńczyka w sosie własnym, a w pośpiechu najfajniej wyjada się rybkę widelcem prosto z puszki.
Trzeci kęs uwiera mi w przełyku pod pełnymi oburzenia spojrzeniami.
I weź tu się Człowieku wytłumacz, że wcale nie ukradłeś Kotom jutrzejszego śniadanka i że podobieństwo opakowania, widelca i zapachu jest zupełnie przypadkowe…
Kitty le globe trotter
Gdzie tam naszym Kotom do tego Podróżnika… No ale cóż, Kitty dorastał… w podróży. Niesamowity filmik o nim i jego francuskich towarzyszach (ktoś w końcu musi kota po drodze nosić i karmić, prawda?) poniżej:
Całą historię tej podróżny można prześledzić na www.turnoftheworld.com
Koty Turystyczne
Pakowanie przebiegało sprawnie i według utartego schematu: jeśli chcesz coś włożyć do torby, musisz każdorazowo wyjąc z niej kota (albo dwa koty, zależnie czy ten drugi akurat pilnował misek czy nie).
Z pakowaniem samych Kotów też się udało. Pierwsza do transportera weszła Ibiza, z miną przywodząca na myśl doświadczonego harcerza na parę minut przed wyczekiwaną grą w podchody. Piksel wymaga delikatnej pomocy w podjęciu decyzji – prawdopodobnie wolał nie brać tego na siebie.
Po dwóch godzinach na tylnym siedzeniu nasze globekottery poczuły się nieco odsunięte od centrum wydarzeń (uwaga: według kota centrum wydarzeń znajduje się na przednim siedzeniu, dokładnie między siedzeniem pasażera a kierownicą) i rozpoczęły negocjacje, które skończyły się kompromisem: koty podróżują na moich kolanach, starając się ich nie opuszczać. Pomijając porozumiewawcze klepanie łapą Rafała po ramieniu, warunki kompromisu zostały utrzymane.
Dodając do tego atrakcje w postaci spacerów po samochodzie w trakcie postojów, a pomijając efekty specjalne w postaci oberwania chmury i sporego ruchu na drodze, podróż można zaliczyć do wyjątkowo udanych.







