Wzruszające chwile z małymi kotami opiekun zapamiętuje na całe życie. Moment, w którym pierwszy raz twoje koty zamruczą na twoich kolanach… No i te wszystkie inne „pierwsze” momenty – pierwsze wejście na górną półkę drapaka, pierwszy spektakularny skok z krzesła na kanapę, pierwszy poranek, kiedy wchodzisz do kuchni i zastajesz swoje koty buszujące na blacie kuchennym, a wszędzie dookoła malowniczo mieszają się rozsypane ziarna słonecznika razem z poszarpanym szczypiorkiem… eee… wróć. To ostatnie wzruszające nie jest, ok. Ale i tak zapamiętujesz na całe życie.
Nie będziemy gonić kotów po blatach, bo z góry skazalibyśmy się na przegraną. Uciekniemy się do pułapki. Pułapka pochodzi z tej książki i po pierwszym dniu stosowania wygląda na skuteczną. A polega na ułożeniu na blacie kuchennym plastikowych podkładek śniadaniowych z nalepionymi paskami taśmy dwustronnej. Kot z dołu nie zobaczy podkładek -> wskoczy -> łapy mu się będę kleić -> ucieknie -> dojdzie do wniosku że blat wcale nie jest aż tak kuszący jak się wydawał.
Wczoraj podkładki leżały poprzesuwane, jedną odlepiałam od podłogi, bo spadła oczywiście taśmą do dołu. Ale warto było. Dziś rano podkładki leżały nietknięte, a koty rzucały tylko pełne dezaprobaty spojrzenia w kierunku kuchni. I niech tak zostanie…
Beata
/ 06-08-2010Jakie urocze kociaki! Mój już całkiem dorosły i stateczny Kot okropnie potrafił narozrabiać, gdy był maluchem… Strach wspominać… No a co mogą zrobić dwa takie małe urwisy – to już boję się nawet sobie wyobrażać…
Bardzo mi się podoba Twój blog – będę tu zaglądać…
efk@
/ 09-08-2010To nam miło i zapraszamy.
A dwa koty, wbrew pozorom, rozrabiają chyba właśnie mniej – bo część energii pożytkują na trenowanie sztuk walki i w tym czasie niczego nie niszczą… przynajmniej nie celowo.
JA
/ 06-08-2010Skąd ja znam tę książkę… (hihi) jak to miło kiedy spotkania i wymiana „pozycji naukowych” są inspirujące