Długi wieczór przy kompie. Burczenie w brzuchu popycha mnie w stronę kuchni. Jakaś lekka przekąska by się przydała… Wybór pada na tuńczyka w sosie własnym, a w pośpiechu najfajniej wyjada się rybkę widelcem prosto z puszki.
Trzeci kęs uwiera mi w przełyku pod pełnymi oburzenia spojrzeniami.
I weź tu się Człowieku wytłumacz, że wcale nie ukradłeś Kotom jutrzejszego śniadanka i że podobieństwo opakowania, widelca i zapachu jest zupełnie przypadkowe…
Skomentuj