Po kociemu

- czyli odpowiedź na: "jak tam koty?"

Kot zapracowany

Tradycyjnie, pracowity wieczór przy komputerze:

- Czeeeeeść… no to jestem. (mruczenie)
- No cześć Pikselku kochany, fajnie, to połóż się tu obok spokojnie dobrze? Muszę popracować.
- A co robisz? (nos w stronę monitora) Patrz, coś ci tu lata, o tu! Poczekaj, pomogę ci to złapać, rany, ale to szybkie..!
- Nie, no moment, to kursor jest, tego się nie łapie…
- Aaaa… no dooobra, to ja posiedzę i popatrzę sobie. A wiesz, że tu ci coś miga ciągle?
- Piksel, przezroczysty nie jesteś, zasłaniasz monitor. Popatrz sobie tu z boku, ok?
- Kiedy z boku nic nie widać! Czekaj, a co ci tak stuka tutaj? Mogę też postukać?
- Piksel, złaź z klawiatury, idź się pobawić z Ibizą, albo tu siadaj, na moich kolanach i patrz sobie, mogę cię głaskać w międzyczasie trochę.
- No ale tu też nic nie wi… ooo, ale masz kolczyki fajne, ha, złapałem!
- …

Parę godzin później, późna noc dosyć. Wyłączam komputer i ruszam się z fotela, zdeterminowana za wszelką cenę doczołgać się do łóżka.

- O, idziesz spać? (przeciągłe ziewnięcie, dłuuuugi koci grzbiet) No nareszcie, to wiesz co, to ja idę z tobą. Wykończony jestem norrrmalnie…
- Ja też Pikselku. Ja też…

kot_zapracowany

Share
« Poprzedni post
Następny post »

Skomentuj