Po kociemu

- czyli odpowiedź na: "jak tam koty?"

Miesiąc: Wrzesień, 2010

Koty profesjonalnie

…bo w obiektywie utalentowanego Kuzyna (dzięki za fotki! ;) )

Część z ostatniej wyprawy na grzyby, część z wcześniejszej wizyty u nas. Trailer albumu:

A album znajduje się TUTAJ. Życzymy miłego odbioru. :)

Share

Nie ma co płakać

…nad rozlanym mlekiem. ;)

Share

Na grzyby!

No bo kto powiedział, że koty nie lubią jeździć na grzyby? Ktoś z was to sprawdził?

Koty są świetne jako zwierzę towarzyszące w grzybobraniu. W razie porannego chłodu wolą co prawda wypatrywać grzybów z kaptura albo plecaka, ewentualnie marząc o dorwaniu tych wszystkich ptaków na drzewach. Ale jak już wyjdzie słońce… ooo, ciepłe słoneczko to już całkiem inna historia…
Read the full article »

Share

Ko(t)cmołuch

Pierwsze prawo kociej grawitacji mówi, że jak raz się dobra Człowieka skusi na przygarnięcie kota w potrzebie, to wszystkie potrzebujące koty zaczynają grawitować w jej kierunku. A jak się przez przypadek dwie takie Człowieki znajdą w jednym miejscu, w towarzystwie jednej jeszcze, co pomaga również zawodowo – to przepadło, grawitacja działa z dziką radochą i nie bacząc na nic.

Wieczór u zaprzyjaźnionej Weterynarz, w towarzystwie zaprzyjaźnionej Kociary. Kraksa w transporterze, Piksel na szelkach, cały dumny, że w żadnej klatce, tylko w czułych objęciach nowej ciotki – no po prostu facet prężył tors, żeby pokazać jaki jest teraz ważny (z przerwami na pełne miłości spojrzenia i przytulania), nawet zapominał chwilami że go łapa boli po nieudanym locie z drapaka.

Siedzimy tak sobie, czekając na wyniki badań, a przez uchylone drzwi wchodzi sobie prawdziwy Kopciuszek. 3 miesiące na oko, oczy błyszczące i bystre, tyle tylko że wychudzony i umorusany totalnie. Szybko ocenił nasze przyjazne nastawienie i poszedł zwiedzać gabinet. Po chwili nas odmurowało, rzuciłyśmy się go karmić, za co dostałyśmy porcję głośnego traktorka… Czy ktoś może mi udzielić informacji, gdzie w kilowym kocie może się zmieścić pół kilo żarcia? No chyba że to się od razu przemieliło na ten traktorek..?

Dalej akcja potoczyła się szybko – parę telefonów i nowy dom załatwiony, szybkie odpchlenie, odrobaczanie, pakowanie wałówki i kociak do kartonu… no właśnie. Niektóre kociaki NIE LUBIĄ kartonów. Przynajmniej nie przymusowych.

Droga do nowego domu: Kraksa kontempluje latarnie uliczne, ja usiłuję prowadzić samochód, pomagając jednocześnie spacyfikować Piksla, który usiłuje pobić Małego Intruza, śmierdzącego okropnie Fiprexem i zajmującego PIKSLOWE miejsce na kolanach kochanej Cioci, Mały Intruz przeklina chwilę kiedy wszedł do gabinetu i usiłuje wydrapać dziurę w kartonie, a za szybą deszcz, noc i roboty drogowe…

Tymczasem Rafał napuszcza wody do wanny, żeby Ibiza w końcu się od niego odczepiła i przestała go godzinami ochrzaniać za pozostawienie jej z dala od całej akcji.

Dobrze że Ko(t)cmołuch już w nowym domku. Uff.

Share

Koty turystyczne cz.2

Korzystając z pomyślnych wiatrów, wiejących w kierunku dobrego zdrowia Kraksy, cofnijmy się odrobinę w czasie do weekendowego wyjazdu z Kotami – a dokładniej do pierwszego ich samodzielnego brykania na działce. Życzymy miłego odbioru. :)

Share