Po kociemu

- czyli odpowiedź na: "jak tam koty?"

Straszna Ciotka z Salonu…

…czyli o pokonywaniu barier kulturowych.

Kraksa po poniedziałkowej operacji (zwichnięte biodro, pogruchotany staw skokowy) zamieszkała na dobre w klatce wystawowej, w naszym pokoju dziennym. Trzeba więc było podzielić między siebie obowiązki: ja jako największa, wzięłam na siebie czarną robotę, czyli wszelkie zabiegi pielęgnacyjne i pielęgniarskie (już wiem jak podawać kotu tabletkę…).

Piksel dzielnie podjął się PR oraz negocjacji ze Strasznie Syczącą Ciotką, chociaż niewykluczone, że tak naprawdę chodziło mu o polowanie na Wściekle Bijący Ogon. W każdym razie jest z nami i przy karmieniu i przy podawaniu leków, zagląda do Ciotki również w nocy i stara się negocjować (przyjaźń, zaufanie, albo Ogon – tego nie wiemy).

Ibiza postanowiła z całym poświęceniem pilnować sypialni, żeby i tam ktoś obcy nie zamieszkał, w związku z tym z radością przyjęła powrót Rafała, ewidentnie widząc w nim potencjalnego sojusznika i towarzysza broni. Za przebywaniem w salonie w tej chwili nie przepada.

Sęk w tym, że pomimo wspólnych poniekąd korzeni dachowych (czyt. europejskich), mamy do czynienia ze sporymi różnicami kulturowymi. Kraksa zaprzyjaźniać się nie chce, w pobliżu kocich piórek dostaje furii, na widok Kotów bawiących się piłeczką szczęka opada jej z osłupienia, dźwięk otwieranej lodówki nic ale to nic jej nie mówi… i tylko jedna rzecz w naszym domu wprawiła ją w szczerą i pełną radość: obojętnie mijana przez nasze Koty… kocia trawka. Kiełkujący owies został zatem wstawiony do klatki, a Kraksa zasypia wtulona w zielone źdźbła i zdaje się ją to uspokajać.

Trzymajcie kciuki.

Share
« Poprzedni post
Następny post »

4 komentarzySkomentuj →

  1. Juz wiecie, jak podawac kotu tabletkę? Podzielcie sie wiedzą, nowych metod nigdy za wiele :)

    Odpowiedz
    • efk@

       /  03-09-2010

      Ha, bo to trzeba mieć zwinność pantery, refleks jaskółki i siłę niedźwiedzia… :D

      Albo można po prostu tabletkę wetknąć poślizgowo w kawałek zimnego masła, otworzyć kotu pyszczek i wetknąć prosto do gardła, ale tak z boku trochę i dla pewności potrzymać głowę kota pyskiem w stronę sufitu – wtedy kot nie wypluje. Nie przewidzieliśmy tylko, że kot może się wyrwać, fuknąć z oburzeniem i z pasją pogryźć ostentacyjnie tabletkę razem z masłem, a potem ją połknąć i czekać na następny kawałek…

  2. Z masłem? Dobry pomysł, o tym nie slyszelismy.

    Odpowiedz
  3. Katka

     /  04-09-2010

    chyba, ze tym kotem jest moja Pipi…która wypluje wszystko i we wszystkim chocby miała to przypłacić życiem :P

    Odpowiedz

Skomentuj