Śnieżny sfinks
W nocy koty dały czadu. Wrzaski, piski, gonitwy, bijatyki… Nie rozumieliśmy o co im chodzi aż do rana, kiedy niewyspani wyjrzeliśmy za okno – śnieg! No, to wszystko jasne, maluchy jeszcze śniegu nie widziały.
Ibi niestety się dziś nie nacieszy – pojechała na sterylkę. Ale Piksel cały dzień biega między oknem a nami, informując – że to białe nadal jest. Tylko Kraksa niewzruszona, przytuliła się do poduszki i śpi – jak na dorosłego kota zimą przystało.
Czekając na powrót Ibi załączamy zdjęcie prawdziwego zimowego Sfinksa.
A jak wasze koty? Też zauważyły że zima przyszła??

Przystojniak do wzięcia!
Brat Ibizy i Piksla wciąż jakoś nie załapał się na nowy dom. W krainie obfitości bezpańskich kolorowych piękności, szaro-bury jakoś wzięcia nie ma.
A niesłusznie bardzo! Polecamy tego kota szczerze, bo jest wyjątkowy:

Punto ma 7 miesięcy, jest dorodnym, wykastrowanym już i zaszczepionym kocurkiem, bardzo przyjaźnie nastawionym do świata. Baaaardzo kocha nie tylko ludzi, ale też swojego psa (co widać na zdjęciach powyżej), więc będzie wiernym i kochającym towarzyszem innego czworonoga – psa albo kota.
Nadal jest młodziutki, więc szybko się zadomowi na nowym miejscu.
Dane techniczne:
Imię: Punto
Ur.: kwiecień 2010
Odrobaczenie: Tak
Szczepienia: Tak
Kastracja: Tak
Uwagi zdrowotne: zdrowy i to bardzo
Kontakt w sprawie adopcji:
katka@kocipazur.org
663-666-272
Samosia
Podobno rytuały to dobra rzecz.
Szczególnie rano.
Pozwalają wejść bezboleśnie w rytm pracowitego dnia.
Łazienka. Radio. Kuwety. Kawa. Karmienie kotów. Buziak dla Rafała na dowidzenia. Ciuchy. Mejkap. Gdzie są klucze. Ok, gotowa. Koty idą spać. Jeszcze tylko podsadzić bidulkę Kraksę na kanapę, żeby sobie pospała wygodnie i w drogę do pracy.
Wsadzam łeb pod kanapę w poszukiwaniu Kota.
Kot też zaciekawiony wyciąga szyję z kanapy. Zderzamy się nosami.
- Mrrau? – pyta przekrzywiony z zaciekawienia łepek otoczony kloszem.
- Aaaa, to Ty już sama umiesz włazić na kanapę..? Eeee, nic nic Kraksa, śpij sobie.
Jeden rytuał mniej. Nie wiem jak sobie z tym poradzę.
Szpital na peryferiach
Kraksa od paru dni znów paraduje w kołnierzu po zabiegu usunięcia 1,5 gwoździa (resztę udało jej się ułamać i zachować na zawsze w kości, co razem ze starym śrutem tkwiącym w jej ciele czyni z niej niezwykle atrakcyjny obiekt dla wszystkich magnesów) i sterylizacji (której nie było, bo okazało się że ktoś to zrobił już wcześniej). Współpraca z pacjentką przebiega nadzwyczaj pomyślnie, mam ledwie ze trzy nowe zadrapania. Młode co jakiś czas trącają łapą kołnierz, doprowadzając pacjentkę do furii.
Na Pikselka czas przyszedł dziś, bo ostatnio próbował się już dobierać do dziewczyn… Ogólnie czuje się nieźle, choć po wybudzeniu dostał halucynacji i usiłował zamienić sobie miejscami przednie łapy, a potem starł ciężką bitwę z całym rojem urojonych much. Od dłuższego czasu próbuje wskoczyć na łóżko, ale niestety za każdym razem zasypia w locie.
My trzymamy się dzielnie, i znieślibyśmy sytuację ze stoickim spokojem, nawet mimo Ibizy, która obrażona domagała się ciągłej atencji…
…tylko że Ibi właśnie przed paroma godzinami z całą stanowczością oznajmiła, że właśnie zaczęła jej się pierwsza rujka. Łazi za Rafałem, ostentacyjnie się przed nim prężąc i drąc się straszliwie. Mnie ignoruje totalnie.
Otwieramy wino. Byle do jutra. Trzymajcie kciuki.