Śpiąca królewna
Kiedy myślisz, że Mały Terrorysta popisał się już wszystkim czym mógł i już niczym cię nie wzruszy ani nie zaskoczy…
…Mały Terrorysta podstępnie układa się na pleckach i zasypia sobie głęboko, pozostawiając cię w doskonałym osłupieniu, a twoje kolana w doskonałym ścierpnięciu. Na resztę wieczoru.

Off-topic: lampiony i Vangelis
Kompletnie nie kocio, ale po prostu musimy się tym z Wami podzielić – bo tak pozytywnego zdarzenia dawno w Poznaniu nie było.
Wczoraj wieczorem, z okazji Nocy Kupały nad Wartą poleciało w niebo około 6000-8000 lampionów. Każdy taki lampion to czyjeś życzenie, puszczone do nieba… Oby wszystkim się spełniły!
A widok był tak niesamowity i wzruszający, że postanowiłam zamieścić tu filmik (polecam włączyć głośniki
):
Alias alias
- Sziszu, gdzie jesteś?
- Bibi, zostaw rybki, rybki chcą spać…
- Kraksul, kolacja!
No i żeby aliasy były pojedyncze, ale tu się cały ciąg robi, o, proszę bardzo:
Ibiza – Ibi, Bibi, Bibik, Nubik… Ahmed to już tylko w ostateczności, naprawdę.
Piksel – Sziszu, Sisielek (za przeproszeniem, ale on czasem aż się prosi o to zdrobnienie), Pikseloza – ostatnio zyskuje na popularności ze względu na coraz obszerniejsze gabaryty…
Kraksa – Krakson, Klarkson (na cześć niejakiego Jeremyego), Kraksul, Ejra (a to tak zrobniale od Kraksonejra po prostu).
Powyższa lista nie jest kompletna, ale jest piatek i mózg mi nie działa. Sęk w tym, że jakoś zawsze wywołany kot wie że to on. Ba, po aliasie poznaje czy opłaca mu się przyjść czy wręcz przeciwnie…
Oprócz Pikselka, który przychodzi na cokolwiek, na wszelki wypadek.
U was też tak jest?
Znajdź 3 koty
na tym zdjęciu:

Nie każda akcja kończy się pełnym sukcesem. Czasem nasze pomysły po prostu się Kotom nie podobają i już.
Strajk ostrzegawczy nastąpił już przy pakowaniu – co prawda Piksel na widok szelek ulokował się w transporterze sam z siebie (dyplomatyczne zdolności Pikselka osiągają już poziom mistrzowski), ale Panie się ukryły za różnymi meblami i wyciągnięte zaczęły warczeć i syczeć. Postanowiliśmy mimo to nie odwoływać wycieczki.
Klima w aucie, nowa smycz wpinana do pasów (polecamy, fajna sprawa) żeby Kraksa mogła się wyluzować na tylnej kanapie… nie wyluzowała się za bardzo. Co jakiś czas jej się przypomina żeby wyć i dopóki Piksel jej nie uspokoi pacnięciem po głowie i paroma pokrzepiającymi słowami – mamy w aucie totalny koncert.
Miejsce przeznaczenia: śliczna działka u rodzinki, mimo ogólnego upału – chłodek i półcień rzucany przez wysokie sosny, no poezja po prostu. Ogrodzenie jest – odważyliśmy się więc puścić koty ze smyczami (no Kraksę nie, Kraksa uprawiała ciąganie nas na smyczy po wszystkich krzakach i oby jak najdalej). Ibi namierzyła dziurę pod altanką, wlazła tam i słuch po niej zaginął. Za to Piksel wobec tak licznych atrakcji wybrał najbezpieczniejsze rozwiązanie: przywarował w wysokiej trawie postanawiając się nie ruszać, dopóki się sytuacja nie wyjaśni.
Wyjaśniła mu się po pół godzinie (w międzyczasie Ibiza nadal siedziała w dziurze, Kraksa zwiedzała krzaki, a my zbieraliśmy szyszki starając się mieć oko na wszystkie Futra i konwersować z rodziną w miarę przytomnie – polecam wszystkim jako doskonałe ćwiczenie podzielności uwagi). Piksel w każdym razie przyszedł pozwiedzać i sporo czasu spędził penetrując krzaki. Rafał z pełnym poświęceniem co jakiś czas nurkował w zarośla wydobywając to jego, to Kraksę… w końcu wydobył też z dziury Małą Złośnicę i resztę pobytu Koty spędziły wypoczywając wspólnie, już nawet mniej niezadowolone:
Niektórzy nam zarzucą, że koty przecież nie lubią wyjazdów i nie ma co zmuszać. Ale nie chcemy ograniczać ich świata do czterech ścian i robić z nich, za przeproszeniem, salonowych piesków. A one? Piksel nie ma nic przeciwko niczemu – z zasady. Kraksa nie cierpi jeździć samochodem, nie lubi też smyczy, ale zwiedzać uwielbia. Ibiza im starsza, tym bardziej boi się nowych miejsc i wolałaby się schować, ale z drugiej strony udaje mi się ją namówić na spacerowanie, bo jej ciekawość też daje o sobie znać… Brać je więc na wycieczki czy nie brać..?
I tu ciekawi jesteśmy Waszych opinii, opowieści i doświadczeń: Zabieracie koty na wyjazdy? Jak to znoszą? Może macie jakieś porady w tej kwestii?







