Boisko wieczorową porą
Z półprzymkniętymi oczami oglądasz sobie serial i nie myślisz o niczym. Totalnie o niczym. I nagle przed oczami przelatuje Ci… czereśnia. Myślisz sobie że ok, po ciężkim dniu masz prawo do halucynacji, ale za czereśnią przelatują trzy monochromatyczne smugi. I wtedy wiesz że coś jest niehalo.
Odrywasz wzrok od ekranu, zdejmujesz słuchawki i niepewnie rozglądasz się po pokoju.
Cztery pierwsze czereśnie dostrzegasz bez trudu: dwie na środku pokoju, jedna pod stołem i jedna na kanapie. Kolejnej nie widzisz, ale sądząc po kocie do połowy zagrzebanym pod szafką – znasz na 100% jej aktualne położenie. Parę kolejnych czereśni możesz przewidzieć z rachunku prawdopodobieństwa – postanawiasz więc w najbliższy weekend dokładnie pozamiatać również pod kanapą.
Po chwili głębszej zadumy zakładasz na powrót słuchawki, wciskasz „play” i cieszysz się, że kotki tak ładnie się bawią…
Koty na pulpit
Dla wszystkich nałogowych Kociarzy (to ja! to ja!) – wyszperany w sieci kalendarz na lipiec. Zaprojektowany przez chińską graficzkę Kayro – do pobrania w różnych rozdzielczościach tutaj.

Życzymy miłego gapienia się w pulpit.
Wycieczkowo cz.1 – koty w Toruniu
Toruń kotami stoi.
Naprawdę, można się na nie natknąć niemal wszędzie. I nie chodzi mi tylko o te, z którymi uparcie próbowałam zamienić parę przyjaznych miauknięć (w zeszły weekend świeciło piękne słońce i większość spotykanych kotów wolała dalej wygrzewać się na słońcu niż udzielać mi wywiadów) – chociaż jeden o umaszczeniu prawie gepardzim zrobił na mnie spore wrażenie.
W Toruniu koty można dostrzec na przykład na parapetach kamienicy. Patrzą na siebie wzajemnie, albo obserwują przechodzących cichą uliczką ludzi… ktoś zgadnie, z jakiej to ulicy te koty?
No i jest jeszcze jeden kot – na ścianie Teatru. Ale tego Kota to już na pewno wszyscy znają.






