Po kociemu

- czyli odpowiedź na: "jak tam koty?"

Kategoria: Wszystkie

Hihopter*

Ileż tu pajęczyn… ekhm. No dobra, odkurzamy ponownie.

Od Świąt przestrzeń powietrzną naszego mieszkanka patroluje helikopter. Z uwagi na spory hałas (szczególnie przy zderzeniu ze ścianą), pełna obaw co do zdrowia psychicznego Futer, uprosiłam Pilota o w miarę delikatne oswajanie. Spodziewałam się czegoś w rodzaju trzech spanikowanych par oczu w szczelinie pod piekarnikiem… nie, no dwóch – Piksel się już tam nie zmieści, chyba że sama głowa…

W każdym razie się trochę źle spodziewałam. To czy helikopter poluje na Koty, jest sprawą bardzo względną…

…bo w każdej chwili sytuacja może się odwrócić na niekorzyść helikoptera:

ps. Oświadczamy, że żaden helikopter nie ucierpiał przy produkcji tych filmów.

* to na cześć jednej z moich ulubionych książek z dzieciństwa, mama czytała ją mnie i bratu z milion razy ;)

Share

Życzenia Świąteczne

Kochani!
Radości, ciepła, szczęścia, miłości, zdrowia, sukcesów i spełnienia marzeń
- tego życzymy Wam wszystkim i Waszym Futrom! :)

Share

Splish splash…

Z punktu widzenia Kraksy, najlepsze co może być w ludzkiej kąpieli, to możliwość wymoczenia sobie Ogona. Się siedzi na krawędzi wanny, a koniec Ogona się moczy – idealny sposób na wieczorny relaks.

Z punktu widzenia Ibizy (zwanej ostatnio Bibczanem), najlepsza jest możliwość mieszania obiema przednimi łapami w wodzie – co wymaga zanurzenia obu łap aż po pachy. Jedyny minus jest taki, że po wyciągnięciu łapy z wody, łapa jest cała MOKRA i natychmiast należy ją porządnie otrzepać, zanim wsadzi się ją do wody ponownie.

Kraksa pierwsze chlapnięcie zignorowała, interpretując je jako wypadek przy pracy.

Za drugie chlapnięcie skarciła Ibizę przeszywającym wzrokiem, czego Ibiza nie mogła zobaczyć, bo była zajęta ponownym mieszaniem w wodzie.

Co było do przewidzenia, kolejnego chlapnięcia Kraksa nie wytrzymała i na krawędzi wanny doszło do łapoczynów, skutkiem czego Ibi znalazła się w wodzie (niekoniecznie z własnej woli). Obawiam się, że chwilowo mamy na stanie 3 koty nie lubiące kąpieli.

ps. A tytuł pochodzi z tej piosenki – można sobie potańczyć przed monitorem. :)

Share

Kontemplacyjnie…

Tylko trzy tygodnie i w Pokociemu znów zwrot akcji: na lepsze!
Po pierwsze: Pokociemu znów jest w komplecie. ;)
Po drugie: pisząca te słowa – zmieniła pracę, na jeszcze fajniejszą (i przez to chwilowo strasznie zajęta jest). :)

Więc my się tu reorganizujemy trochę, a w tym czasie możecie sobie pokontemplować rybki.
I nie tylko rybki…

Share

Poczta! :)

I przyszły nareszcie wyczekiwane..! :)

Pierwsza od Beaty i Tymka, razem z cytatem:

„Nie zaprzeczy nikt pod słońcem, że każdy kot ma dwa końce…
To co pośrodku się rusza, to kocia dusza.”

Kartka przepiękna, Zielonogórskimi Aniołami zachwycałam się już od jakiegoś czasu, kiedy Beata opublikowała u siebie fotoreportaż z zielonogórskiego Winobrania – teraz nareszcie mam swoje własne. Te dwa koty-aniołki mnie zupełnie rozczuliły, dziękuję Beato przepięknie! :) I na odwrocie były sposoby na jesienną chandrę: własna radosna Twórczość. W pełni się zgadzam! I gotowanie czegoś niecodziennego… ha, przyznam że w gotowaniu nie jestem dobra… ale może to właśnie dobry moment, żeby zacząć? W końcu to jest sprawdzony sposób – więc musi być skuteczny. ;)

A druga kartka dotarła do mnie od Agnieszki i jej Futer. Aga też poleca własnoręczne tworzenie, ale oprócz tego bardzo spodobał mi się jeszcze jeden z kilku sposobów, jakie mi podesłała: śniadanie w łóżku. :) No, przyznajcie się, kiedy ostatnio oddaliście się takiej przyjemności? Bo ja… ojjj, bardzo dawno. Ale ale, kartka od Agnieszki to jeszcze nie wszystko: jakie było moje zaskoczenie, kiedy oprócz prześlicznej kartki znalazłam… własnoręcznie zrobioną zakładkę do książki! :) Przedstawiam Wam jedną jej stronę, ale zapewniam, że druga też nie została pusta:

Napracowałaś się przy niej Aguś, bardzo Ci dziękuję. :) I trafiłaś w świetny moment, akurat czytam „Za dużo wina Toskanii” (polecam!) – i zakładałam ją zużytym biletem… a teraz będzie elegancko. I kocio! :)

Widziałam, że część kartek z naszej zabawy już dotarła. Jeśli macie ochotę pooglądać, to pierwszą kartkę dostała już rzeka, amyszka ma już obie, Agnieszka też już dostała pierwszą, Abigail też, no i u miki wypatrzyłam jedną.

Moje jak widzę jeszcze do adresatek nie dotarły, mam nadzieję, że poczta ich po drodze nie pogubiła i szybko się znajdą. ;)

Share