Po kociemu

- czyli odpowiedź na: "jak tam koty?"

Kategoria: CatCraft

Poczta! :)

I przyszły nareszcie wyczekiwane..! :)

Pierwsza od Beaty i Tymka, razem z cytatem:

„Nie zaprzeczy nikt pod słońcem, że każdy kot ma dwa końce…
To co pośrodku się rusza, to kocia dusza.”

Kartka przepiękna, Zielonogórskimi Aniołami zachwycałam się już od jakiegoś czasu, kiedy Beata opublikowała u siebie fotoreportaż z zielonogórskiego Winobrania – teraz nareszcie mam swoje własne. Te dwa koty-aniołki mnie zupełnie rozczuliły, dziękuję Beato przepięknie! :) I na odwrocie były sposoby na jesienną chandrę: własna radosna Twórczość. W pełni się zgadzam! I gotowanie czegoś niecodziennego… ha, przyznam że w gotowaniu nie jestem dobra… ale może to właśnie dobry moment, żeby zacząć? W końcu to jest sprawdzony sposób – więc musi być skuteczny. ;)

A druga kartka dotarła do mnie od Agnieszki i jej Futer. Aga też poleca własnoręczne tworzenie, ale oprócz tego bardzo spodobał mi się jeszcze jeden z kilku sposobów, jakie mi podesłała: śniadanie w łóżku. :) No, przyznajcie się, kiedy ostatnio oddaliście się takiej przyjemności? Bo ja… ojjj, bardzo dawno. Ale ale, kartka od Agnieszki to jeszcze nie wszystko: jakie było moje zaskoczenie, kiedy oprócz prześlicznej kartki znalazłam… własnoręcznie zrobioną zakładkę do książki! :) Przedstawiam Wam jedną jej stronę, ale zapewniam, że druga też nie została pusta:

Napracowałaś się przy niej Aguś, bardzo Ci dziękuję. :) I trafiłaś w świetny moment, akurat czytam „Za dużo wina Toskanii” (polecam!) – i zakładałam ją zużytym biletem… a teraz będzie elegancko. I kocio! :)

Widziałam, że część kartek z naszej zabawy już dotarła. Jeśli macie ochotę pooglądać, to pierwszą kartkę dostała już rzeka, amyszka ma już obie, Agnieszka też już dostała pierwszą, Abigail też, no i u miki wypatrzyłam jedną.

Moje jak widzę jeszcze do adresatek nie dotarły, mam nadzieję, że poczta ich po drodze nie pogubiła i szybko się znajdą. ;)

Share

Lepiej późno niż później… ;)

…jak mówi stare chińskie przysłowie. Zabawa którą zaczęłyśmy pod koniec stycznia miała nam umilić oczekiwanie na wiosnę. Cóż, mamy jesień właśnie, a ja dopiero skończyłam dwie zaległe karty. Ale bardzo chciałam, żeby albumy ewung i amyszki nie zostały takie niekompletne.

Oto więc bardzo spóźnione (mea culpa) dwa ostatnie tematy:

Temat ewung: Kocie związki (cały album można zobaczyć tutaj):

A to ostatni temat amyszki: Czas na realks (cały album można zobaczyć tutaj):

Powoli klarują mi się pomysły na przeczekanie jesieni i zimy… ale to dopiero w październiku, po powrocie z urlopu. ;)

Share

Łamigłówka

Jakoś jesienią był tu wpis o interaktywnych zabawkach dla kotów. Od tego czasu zbierałam się w sobie, żeby taką zabawkę urzeczywistnić u nas, tylko ciągle nie było kiedy. Parę dni temu Rafał zarządził w końcu akcję Piła i Młotek – i zabawka powstała.

Po co to?

Gdzieś czytałam, że koty żyjące w gospodarstwach muszą sobie upolować około dziesięciu myszy dziennie. Wtedy są najedzone, ich instynkty łowieckie są zaspokojone i nie grozi im frustracja, ani nuda. A nasze domowe koty, nie licząc krótkich bijatyk od czasu do czasu – właściwie na nic nie polują (ok, na wędkę z piórkami czasem). W dodatku miska z żarciem stoi cały czas, koty jedzą z nudów i Piksel zaczyna powoli przypominać szarą wersję Garfielda.

Teraz koty muszą trochę pogłówkować, żeby sobie jedzenie zdobyć. Trzeba użyć łap, żeby sobie wyciągnąć chrupki. W dodatku jedzą w ten sposób wolniej, więc w założeniu – nie będą się tak obżerać. Od paru dni testujemy – i działa, koty rozpracowały już wszystkie elementy, jedzą, ale jedzenie znika wolniej o mniej więcej 1/3 (!). I zdaje się, że zabawka faktycznie zyskała chwilowo status głównej atrakcji.

Nie wiem tylko w sumie jak tą zabawkę nazwać? Macie jakieś pomysły?

Share

Z kotem w tle

Mocno spóźniony wpis, promujący album Abigail o tytule „Z kotem w tle”.

To nasza karta do albumu, który w całości można zobaczyć tutaj.
Ale zanim przeniesiecie się na bloga Abigail, zajrzyjcie niżej, bo wyjątkowo postanowiłam przedstawić też pewną alternatywną wersję naszej karty…

Pierwotnie temat kota w tle zobaczyłam sobie tak:

Rafał stwierdził, że kot wcale nie jest w tle, więc się nie liczy. No to zrobiłam bardziej w tle:

Niestety moja wizja artystyczna nie spotkała się z powszechnym uznaniem i trzeba było zacząć pracę od początku… ;)

Share

Koty w oknie

Minął cały tydzień, a z powodu totalnego zapracowania tego faktu nie zauważyliśmy. Mam niejasne wrażenie, że nawet koty domagają się już nadrobienia braków w informowaniu świata, także obiecuję poprawę i na dobry początek przedstawiam kolejny album naszej przedwiosennej zabawy:

Temat rzeki to „Koty w oknie„.

Cały album znajduje się tutaj – i jeśli ktoś nie wie że koty uwielbiają spędzać czas na parapecie, to może się o tym naocznie przekonać. :)

A oto i nasza karta do albumu:

Share