I przyszły nareszcie wyczekiwane..!
Pierwsza od Beaty i Tymka, razem z cytatem:

„Nie zaprzeczy nikt pod słońcem, że każdy kot ma dwa końce…
To co pośrodku się rusza, to kocia dusza.”
Kartka przepiękna, Zielonogórskimi Aniołami zachwycałam się już od jakiegoś czasu, kiedy Beata opublikowała u siebie fotoreportaż z zielonogórskiego Winobrania – teraz nareszcie mam swoje własne. Te dwa koty-aniołki mnie zupełnie rozczuliły, dziękuję Beato przepięknie!
I na odwrocie były sposoby na jesienną chandrę: własna radosna Twórczość. W pełni się zgadzam! I gotowanie czegoś niecodziennego… ha, przyznam że w gotowaniu nie jestem dobra… ale może to właśnie dobry moment, żeby zacząć? W końcu to jest sprawdzony sposób – więc musi być skuteczny.
A druga kartka dotarła do mnie od Agnieszki i jej Futer. Aga też poleca własnoręczne tworzenie, ale oprócz tego bardzo spodobał mi się jeszcze jeden z kilku sposobów, jakie mi podesłała: śniadanie w łóżku.
No, przyznajcie się, kiedy ostatnio oddaliście się takiej przyjemności? Bo ja… ojjj, bardzo dawno. Ale ale, kartka od Agnieszki to jeszcze nie wszystko: jakie było moje zaskoczenie, kiedy oprócz prześlicznej kartki znalazłam… własnoręcznie zrobioną zakładkę do książki!
Przedstawiam Wam jedną jej stronę, ale zapewniam, że druga też nie została pusta:

Napracowałaś się przy niej Aguś, bardzo Ci dziękuję.
I trafiłaś w świetny moment, akurat czytam „Za dużo wina Toskanii” (polecam!) – i zakładałam ją zużytym biletem… a teraz będzie elegancko. I kocio!
Widziałam, że część kartek z naszej zabawy już dotarła. Jeśli macie ochotę pooglądać, to pierwszą kartkę dostała już rzeka, amyszka ma już obie, Agnieszka też już dostała pierwszą, Abigail też, no i u miki wypatrzyłam jedną.
Moje jak widzę jeszcze do adresatek nie dotarły, mam nadzieję, że poczta ich po drodze nie pogubiła i szybko się znajdą.