Nie wiem, skąd ona wie. Może ma jakiś wewnętrzny zegarek, który mówi jej że to już właściwa pora? I nieważne, czy siedzę przy komputerze, czy jestem w kuchni i rozmawiam z rodzinką. Mogę nawet oglądać tv w dużym pokoju.
Ibiza przychodzi i Patrzy. Potem się trochę kręci niespokojnie, ale kotu nie wypada za bardzo okazywać zniecierpliwienia, więc kładzie się, podwija łapki pod siebie i całym ciałkiem pokazuje, że to już CZAS. No faktycznie, późno. Idę do łazienki, Ibiza zadowolona, że rozumiem. I potem się trochę ścigamy, to znaczy – ja idę spokojnie, a ona radosnym galopem dopada łóżka. Bo chodzi o to, że ja się kładę spać, a ona znajduje sobie miejsce na mnie.
Taki wieczorny rytuał.
Czasem fajnie jest być termoforem.







