Wycieczka Kraksona, cz.1*
*wpis by Rafał
Kraksa – bo tak na imię babie.
Na codzień w domu siedzi… radio myśleć nie dawało, więc by wyciszyć nalegała.
Spokój – jak wracam z pracy już mierzi, więc praw swoich się domaga i na spacer mnie namawia.
Przystanki na korytarzu – przy wózku i rowerach, nasłuchiwanie o czym psy u sąsiadów gadają, ot rozrywki blokowe.
Ale mówię jej, że nic to, że niedługo będzie coś innego, też fajnego.
Podróż w nieznane się szykuje.
Przypominam sobie jej reakcję z wyjazdów samochodem i wiem, że trzeba mi teraz cierpliwości i przygotowania tzw. małymi kroczkami.
Otóż, Kraksa musiała w samochodzie kiedyś, słuchać muzyki poważnej, jakiejś arii, może mszy, albo sonaty. Pewnie była to jedna z pierwszych jej podróży (napewno jedna z tych niezapomnianych).
Teraz do tego wraca i zawodzi w sobie tylko znanym wspomnieniu.
Tonacje ma wysoką, więc czeka mnie nie lada zadanie, żeby to opanować.
Powodzenia życzcie.
We’re back! ;-)
Rany, to już ponad miesiąc nas nie było…!
Trochę nas szara rzeczywistość zmusiła do tymczasowego zniknięcia, za co bardzo naszych Kochanych Gości przepraszamy.
Ale już jesteśmy i mamy do opowiadania całą masę historyjek.

Na dobry początek – fotorelacja z wczorajszego spaceru. Koty zostały wywiezione do lasu, następnie zaniesione w bezpieczne miejsce i tam dopiero rozpoczął się właściwy spacer polegający na namawianiu Kobiet do podążania w z góry narzuconym kierunku. Kobiety miały swoje zdanie na ten temat – łaskawie zgadzały się kawałek iść z nami, po czym Ibiza obierała kierunek powrotny, natomiast Kraksa z pełną determinacją ładowała się w najbliższy gąszcz malin (czy ktoś z obecnych wyplątywał kiedyś smycz z gałązek malin? nie? to polecamy spróbować).
Tych, którzy pamiętają relację z wyjazdu na grzyby muszę zaskoczyć: Pikselek wydoroślał, spoważniał i nie ma nic przeciwko spacerowaniu. Ponadto zaskakuje nas chęcią współpracy – stara się iść tam gdzie wszyscy i nie narzeka jeśli kierunek „wszyscy” ulega nagłej zmianie bądź rozproszeniu.
Aha, główną przygodą okazało się spotkanie z bryczką, a właściwie z koniem… miny kotów – bezcenne.
Zresztą, zobaczcie sami:
Koty profesjonalnie
…bo w obiektywie utalentowanego Kuzyna (dzięki za fotki!
)
Część z ostatniej wyprawy na grzyby, część z wcześniejszej wizyty u nas. Trailer albumu:

A album znajduje się TUTAJ. Życzymy miłego odbioru.
Na grzyby!
No bo kto powiedział, że koty nie lubią jeździć na grzyby? Ktoś z was to sprawdził?
Koty są świetne jako zwierzę towarzyszące w grzybobraniu. W razie porannego chłodu wolą co prawda wypatrywać grzybów z kaptura albo plecaka, ewentualnie marząc o dorwaniu tych wszystkich ptaków na drzewach. Ale jak już wyjdzie słońce… ooo, ciepłe słoneczko to już całkiem inna historia…
Read the full article »
Koty turystyczne cz.2
Korzystając z pomyślnych wiatrów, wiejących w kierunku dobrego zdrowia Kraksy, cofnijmy się odrobinę w czasie do weekendowego wyjazdu z Kotami – a dokładniej do pierwszego ich samodzielnego brykania na działce. Życzymy miłego odbioru.














