Po kociemu

- czyli odpowiedź na: "jak tam koty?"

Tag: pobudka

Jeden za wszystkich…

Wzruszyliśmy się. Naprawdę.
Ni z tego, ni z owego, zastaliśmy parę dni temu całe Trio śpiące sobie razem na łóżku.

Piękny moment.

Przed Państwem zaspane, zblazowane lekko lecz nie zmieszane…
no i tu małe wyzwanie – znajdź trzy koty na tym obrazku: ;)

…wszyscy za jednego.

Share

Samosia

Podobno rytuały to dobra rzecz.
Szczególnie rano.
Pozwalają wejść bezboleśnie w rytm pracowitego dnia.

Łazienka. Radio. Kuwety. Kawa. Karmienie kotów. Buziak dla Rafała na dowidzenia. Ciuchy. Mejkap. Gdzie są klucze. Ok, gotowa. Koty idą spać. Jeszcze tylko podsadzić bidulkę Kraksę na kanapę, żeby sobie pospała wygodnie i w drogę do pracy.

Wsadzam łeb pod kanapę w poszukiwaniu Kota.
Kot też zaciekawiony wyciąga szyję z kanapy. Zderzamy się nosami.

- Mrrau? – pyta przekrzywiony z zaciekawienia łepek otoczony kloszem.
- Aaaa, to Ty już sama umiesz włazić na kanapę..? Eeee, nic nic Kraksa, śpij sobie.

Jeden rytuał mniej. Nie wiem jak sobie z tym poradzę.

Share

Weekend Naukowców

Tak nam się jakoś kreatywność skumulowała i każde z nas dokonało jakiegoś odkrycia. No ale nie ma się co dziwić – stajemy się całkiem zgranym, wspierającym się wzajemnie zespołem. Choć żeby oddać całą prawdę – nie wszystkie wynalazki spotkały się z powszechną aprobatą… ale cóż, Kopernik też nie od razu dostał oklaski, prawda?

Zatem wynaleziono co następuje:
- dziką rozkosz z leżenia w łóżku, zamiast pod nim (to Kraksa)
- widget na telefon, który bardzo pięknie pokazuje prognozę pogody, ale akurat nie w Poznaniu (to Rafał)
- skuteczny sposób budzenia ludzi, polegający na uporczywym drapaniu w materac (to Piksel)
- możliwość przetworzenia dyni na zupę (no to ja akurat)
- nowe przejście do szafki z koszem na śmieci – wobec zablokowania przez ludzi (nie wiadomo po co) poprzedniego, pod piekarnikiem (to Ibiza).

Dodatkowo wspomnieć należy, że Dziewczyny odkryły dziką radość urządzania wyścigów do piłeczki/myszki/piórek oraz okładania wygranej po pysku.

Po tak owocnym weekendzie człowiek normalnie z przyjemnością wraca do pracy.

Share

Pobudka

Szorstki język na moim nosie. I mruczenie. Uchylam jedno oko. Jest szaro, na oko coś po 4:15… Zamykam oczy, może Ibi się znudzi i sobie pójdzie.

Ale mruczenie jest z gatunku tych, od których można wpaść w rezonans, więc z westchnieniem sięgam ręką. Taktyka prosta: głaskać aż się uspokoi – zawsze skuteczne. Ale Ibi kręci się niespokojnie, dziwne. Otwieram oczy. Piksel zamyślony jakiś taki (zamyślony? o tej porze?) wygląda przez okno. Ibi skacze na parapet i ogląda się na mnie z miną „no-idziesz-czy-nie”. No to idę. W sensie siadam i wyglądam przez okno.

Deszcz. Prawdziwy deszcz. Co za ulga w powietrzu. Piksel zadowolony, węszy przez szparę w oknie. Ibi gapi się przez okno i mruczy.

Fajna taka pobudka. ;)

Share