Die Usedom Katze
W zeszły weekend zwiedzałyśmy z koleżanką rowerem wyspę Uznam. Cały dzień włóczenia się po cudownych ścieżkach rowerowych (polecam!), pozwalających wygodnie omijać tłumy turystów (całkiem duże, mimo zakończonych już wakacji). I dopiero w drodze powrotnej, kiedy promenady już trochę opustoszały, zauważyłyśmy, że na spacer wyszedł sobie kot. Całkiem śliczny kot:


Nie był niestety zainteresowany kontaktami towarzyskimi. Wyraźnie wybrał się na małe polowanko, bo na wydmach ptaków i gryzoni nie brakuje… Także rzuciłyśmy się na niego z aparatami jak wygłodniałe sępy i muszę uczciwie przyznać, że żadne miejsce ani żadne inne zwierzę na Wyspie nie jest obfotografowane równie obficie.
Tak, wiem, jestem fanatyczną kociarą momentami. Ale kto by nie chciał foty takiego ładnego Kota?
Wycieczkowo cz. 2 – koty w… ?
Jakiś czas temu było o kotach toruńskich – to była część pierwsza pewnej weekendowej wycieczki. W ten sam weekend odwiedziłam jeszcze jedne koty, bardzo piękne koty – trzeba dodać. Pierwszy raz widziałam je na żywo i myślę że mogę nieśmiało stwierdzić, że nawiązała się między nami jakaś nić sympatii… mam nadzieję, że obustronnej.
No dobra, to teraz mała zagadka: skąd my te koty znamy?
Bo śmiem twierdzić, że spora część Was przynajmniej raz już te koty widziała… (Pani tam w trzecim rzędzie, proszę się nie wychylać, ja wiem że to Pani koty są
)
To kto zgadnie?
Znajdź 3 koty
na tym zdjęciu:

Nie każda akcja kończy się pełnym sukcesem. Czasem nasze pomysły po prostu się Kotom nie podobają i już.
Strajk ostrzegawczy nastąpił już przy pakowaniu – co prawda Piksel na widok szelek ulokował się w transporterze sam z siebie (dyplomatyczne zdolności Pikselka osiągają już poziom mistrzowski), ale Panie się ukryły za różnymi meblami i wyciągnięte zaczęły warczeć i syczeć. Postanowiliśmy mimo to nie odwoływać wycieczki.
Klima w aucie, nowa smycz wpinana do pasów (polecamy, fajna sprawa) żeby Kraksa mogła się wyluzować na tylnej kanapie… nie wyluzowała się za bardzo. Co jakiś czas jej się przypomina żeby wyć i dopóki Piksel jej nie uspokoi pacnięciem po głowie i paroma pokrzepiającymi słowami – mamy w aucie totalny koncert.
Miejsce przeznaczenia: śliczna działka u rodzinki, mimo ogólnego upału – chłodek i półcień rzucany przez wysokie sosny, no poezja po prostu. Ogrodzenie jest – odważyliśmy się więc puścić koty ze smyczami (no Kraksę nie, Kraksa uprawiała ciąganie nas na smyczy po wszystkich krzakach i oby jak najdalej). Ibi namierzyła dziurę pod altanką, wlazła tam i słuch po niej zaginął. Za to Piksel wobec tak licznych atrakcji wybrał najbezpieczniejsze rozwiązanie: przywarował w wysokiej trawie postanawiając się nie ruszać, dopóki się sytuacja nie wyjaśni.
Wyjaśniła mu się po pół godzinie (w międzyczasie Ibiza nadal siedziała w dziurze, Kraksa zwiedzała krzaki, a my zbieraliśmy szyszki starając się mieć oko na wszystkie Futra i konwersować z rodziną w miarę przytomnie – polecam wszystkim jako doskonałe ćwiczenie podzielności uwagi). Piksel w każdym razie przyszedł pozwiedzać i sporo czasu spędził penetrując krzaki. Rafał z pełnym poświęceniem co jakiś czas nurkował w zarośla wydobywając to jego, to Kraksę… w końcu wydobył też z dziury Małą Złośnicę i resztę pobytu Koty spędziły wypoczywając wspólnie, już nawet mniej niezadowolone:
Niektórzy nam zarzucą, że koty przecież nie lubią wyjazdów i nie ma co zmuszać. Ale nie chcemy ograniczać ich świata do czterech ścian i robić z nich, za przeproszeniem, salonowych piesków. A one? Piksel nie ma nic przeciwko niczemu – z zasady. Kraksa nie cierpi jeździć samochodem, nie lubi też smyczy, ale zwiedzać uwielbia. Ibiza im starsza, tym bardziej boi się nowych miejsc i wolałaby się schować, ale z drugiej strony udaje mi się ją namówić na spacerowanie, bo jej ciekawość też daje o sobie znać… Brać je więc na wycieczki czy nie brać..?
I tu ciekawi jesteśmy Waszych opinii, opowieści i doświadczeń: Zabieracie koty na wyjazdy? Jak to znoszą? Może macie jakieś porady w tej kwestii?
Na grzyby!
No bo kto powiedział, że koty nie lubią jeździć na grzyby? Ktoś z was to sprawdził?
Koty są świetne jako zwierzę towarzyszące w grzybobraniu. W razie porannego chłodu wolą co prawda wypatrywać grzybów z kaptura albo plecaka, ewentualnie marząc o dorwaniu tych wszystkich ptaków na drzewach. Ale jak już wyjdzie słońce… ooo, ciepłe słoneczko to już całkiem inna historia…
Read the full article »
Kitty le globe trotter
Gdzie tam naszym Kotom do tego Podróżnika… No ale cóż, Kitty dorastał… w podróży. Niesamowity filmik o nim i jego francuskich towarzyszach (ktoś w końcu musi kota po drodze nosić i karmić, prawda?) poniżej:
Całą historię tej podróżny można prześledzić na www.turnoftheworld.com










