Łamigłówka
Jakoś jesienią był tu wpis o interaktywnych zabawkach dla kotów. Od tego czasu zbierałam się w sobie, żeby taką zabawkę urzeczywistnić u nas, tylko ciągle nie było kiedy. Parę dni temu Rafał zarządził w końcu akcję Piła i Młotek – i zabawka powstała.
Po co to?
Gdzieś czytałam, że koty żyjące w gospodarstwach muszą sobie upolować około dziesięciu myszy dziennie. Wtedy są najedzone, ich instynkty łowieckie są zaspokojone i nie grozi im frustracja, ani nuda. A nasze domowe koty, nie licząc krótkich bijatyk od czasu do czasu – właściwie na nic nie polują (ok, na wędkę z piórkami czasem). W dodatku miska z żarciem stoi cały czas, koty jedzą z nudów i Piksel zaczyna powoli przypominać szarą wersję Garfielda.
Teraz koty muszą trochę pogłówkować, żeby sobie jedzenie zdobyć. Trzeba użyć łap, żeby sobie wyciągnąć chrupki. W dodatku jedzą w ten sposób wolniej, więc w założeniu – nie będą się tak obżerać. Od paru dni testujemy – i działa, koty rozpracowały już wszystkie elementy, jedzą, ale jedzenie znika wolniej o mniej więcej 1/3 (!). I zdaje się, że zabawka faktycznie zyskała chwilowo status głównej atrakcji.
Nie wiem tylko w sumie jak tą zabawkę nazwać? Macie jakieś pomysły?
Piksel radzi…
…czyli jak przeżyć w rodzinie z dwójką ludzi.
Po pierwsze: bądź czarujący.
Niezależnie od sytuacji zachowuj pogodę ducha, zagaduj, przytulaj się i trenuj minę słodkiego niewiniątka. Nie protestuj, kiedy Cię podnoszą, przytulają i miętoszą: im szybciej zrobisz się bezwładną lalką, tym szybciej im przejdzie. No i przede wszystkim – przybiegaj na każde zawołanie (to czy wołają akurat Ciebie, nie ma większego znaczenia).
Po drugie: bądź pomocny.
Wykaż zainteresowanie wszystkim co się dzieje w domu. Jeśli nie umiesz zmywać naczyń, to posiedź przynajmniej chwilę na zlewie i okaż zaangażowanie w problem. W tym miejscu mile widziane jest również parę pokrzepiających słów. Uwaga: pamiętaj, żeby ogon trzymać blisko siebie. Stłuczona szklanka może popsuć cały efekt.
Po trzecie: nie daj z siebie zrobić psa.
Jeśli próbują nauczyć Cię jakiejkolwiek sztuczki, zainteresuj się przez chwilę, zamyśl głęboko i dojdź do wniosku, że mimo szczerych chęci jednak nic nie rozumiesz. Potem jak najszybciej oddaj się pogoni za piłeczką lub innym kotem.
Po czwarte: nie daj się obwiniać.
Jeśli zdarzy Ci się przypadkiem (albo i nie) coś przewrócić / rozsypać / rozlać – zniknij natychmiast pod najbliższą szafą. W razie kontaktu ze wzrokiem człowieka, przywołaj jak najszybciej na pyszczek wyraz szczerego zdumienia. Daj się pogłaskać i uspokoić.
I po piąte: rozwiązywanie konfliktów.
Konflikty między ludźmi – zajmij szybko jak największą powierzchnię na kolanach któregokolwiek z ludzi i zagruchaj wesoło, albo rzuć się radośnie na najbliższą piłeczkę. Nie da się utrzymać konfliktu przy brykającym kocie.
Konflikty z ludźmi – postępuj jak wyżej, z tym, że pierwszy kwadrans na wszelki wypadek przeczekaj pod szafą.
Powodzenia.

Interaktywnie!
Dobra, rura z piłką opanowana do znudzenia, kosz na śmieci przestał być atrakcją, górne półki i szczyty szaf już dawno zdobyte – słowem: powiewa nudą. Jasne, inteligentny kot nie nudzi się nigdy i zawsze ma w domu parę pilnych (lub mniej) spraw do załatwienia. Mimo to, postanowiłam poszperać w zasobach sieci i w jednym ze sklepów zoo znalazłam całą serię „zabawek interaktywnych” – z rurą z kulką na czele. Fajne niektóre, ciekawe czy koty się tym w ogóle bawią… klik w You Tube’a. No i proszę – jest. Home-made zabawki interaktywne, ograniczone jedynie ludzką wyobraźnią… Proszę bardzo:
To jak – ktoś się o majsterkowanie pokusi? Bo mnie, owszem, kusi…
Zabawka
Parę fotek na deszczowe dni, bo ze słońcem w tle.
A zabawka okazała się całkiem zajmująca, choć przez pierwsze tygodnie bardziej zajmujący był… karton od zabawki. Teraz jest świetnym sposobem na leniwego ping-ponga na dwie łapy. Chyba że ktoś próbuje oszukać blokując kulkę obiema łapami… No cóż, w instrukcji obsługi nie było nic o zasadach gry. ;P



