Po kociemu

- czyli odpowiedź na: "jak tam koty?"

Tag: wanna

Kot wodny, cz.1

W ramach poszerzania horyzontów (średnie określenie w tej sytuacji, ale nie mogłam znaleźć lepszego) – parę dni temu wsadziłam koty do wanny. Czekałam w napięciu na rozwój sytuacji, przemawiając do nich na wszelki wypadek uspokajająco, ale koty mnie nie słuchały specjalnie… zobaczyły Odpływ.

Nooo, z takiej dziury to na pewno prędzej czy później musi coś wyjść, wystarczy usiąść, poczekać i nie spuszczać dziury z oczu.

…po kwadransie zaczęłam się lekko nudzić. Koty nic. No to puściłam mały strumyczek wody… Strumyczek zdecydował się nonszalancko znikać w Odpływie i ani myślał stamtąd wracać.

Nawet mocno zaniepokojony kot jest w stanie znaleźć wyjście z sytuacji. Wystarczy strumyk ugryźć / zatrzymać łapą / zatarasować mu drogę uszami (no to trochę przez przypadek akurat) – niepotrzebne skreślić. Piksel działał, Ibi z bezpiecznej odległości obserwowała uważnie – i wydawało mi się, że wysnuwa jakieś swoje własne wnioski…

Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi.

Share