Po kociemu

- czyli odpowiedź na: "jak tam koty?"

Tag: zabawki home-made

Papierek

Kolejny dowód na to, że najlepsza zabawka, to prosta zabawka. I choć ciut szeleszcząca. Około półmetrowy pasek mocnego szarego papieru w roli interaktywnej zabawki. Weź papierek za jeden koniec, wczuj się w rolę uciekającej myszy, a Twój kot zrobi resztę:

ps. uwaga na palce. Papierek wywołuje tak silne emocje, że za wszelką cenę chce się go dorwać… ;)
ps2. Jak Wasze pocztówki? Wysłane? Przypominam, że jutro mija termin wizyty na poczcie! :) Ja już powoli zaczynam zaglądać do skrzynki…

Share

Łamigłówka

Jakoś jesienią był tu wpis o interaktywnych zabawkach dla kotów. Od tego czasu zbierałam się w sobie, żeby taką zabawkę urzeczywistnić u nas, tylko ciągle nie było kiedy. Parę dni temu Rafał zarządził w końcu akcję Piła i Młotek – i zabawka powstała.

Po co to?

Gdzieś czytałam, że koty żyjące w gospodarstwach muszą sobie upolować około dziesięciu myszy dziennie. Wtedy są najedzone, ich instynkty łowieckie są zaspokojone i nie grozi im frustracja, ani nuda. A nasze domowe koty, nie licząc krótkich bijatyk od czasu do czasu – właściwie na nic nie polują (ok, na wędkę z piórkami czasem). W dodatku miska z żarciem stoi cały czas, koty jedzą z nudów i Piksel zaczyna powoli przypominać szarą wersję Garfielda.

Teraz koty muszą trochę pogłówkować, żeby sobie jedzenie zdobyć. Trzeba użyć łap, żeby sobie wyciągnąć chrupki. W dodatku jedzą w ten sposób wolniej, więc w założeniu – nie będą się tak obżerać. Od paru dni testujemy – i działa, koty rozpracowały już wszystkie elementy, jedzą, ale jedzenie znika wolniej o mniej więcej 1/3 (!). I zdaje się, że zabawka faktycznie zyskała chwilowo status głównej atrakcji.

Nie wiem tylko w sumie jak tą zabawkę nazwać? Macie jakieś pomysły?

Share

Boisko wieczorową porą

Z półprzymkniętymi oczami oglądasz sobie serial i nie myślisz o niczym. Totalnie o niczym. I nagle przed oczami przelatuje Ci… czereśnia. Myślisz sobie że ok, po ciężkim dniu masz prawo do halucynacji, ale za czereśnią przelatują trzy monochromatyczne smugi. I wtedy wiesz że coś jest niehalo.

Odrywasz wzrok od ekranu, zdejmujesz słuchawki i niepewnie rozglądasz się po pokoju.

Cztery pierwsze czereśnie dostrzegasz bez trudu: dwie na środku pokoju, jedna pod stołem i jedna na kanapie. Kolejnej nie widzisz, ale sądząc po kocie do połowy zagrzebanym pod szafką – znasz na 100% jej aktualne położenie. Parę kolejnych czereśni możesz przewidzieć z rachunku prawdopodobieństwa – postanawiasz więc w najbliższy weekend dokładnie pozamiatać również pod kanapą.

Po chwili głębszej zadumy zakładasz na powrót słuchawki, wciskasz „play” i cieszysz się, że kotki tak ładnie się bawią…

Share

Jak płynie prąd?

Możecie sprawdzić sobie w Wikipedii, ale tam nie ma najważniejszego przykładu.

Bo chaotyczne ruchy termiczne ładunków można zaobserwować naocznie: wystarczy poczekać na przypadkowe połączenie głowy kota z uchem dużej papierowej torby. To połączenie nieodmiennie wyzwala olbrzymi ładunek energii skierowanej… no chaotycznie właśnie. Co ważniejsze – zjawisko jest bardzo łatwe do zaobserwowania, ponieważ umieszczenie w jednym pokoju kota i torby w 99% przypadków kończy się połączeniem głowy (kota) z uchem (torby).

Za to ruch uporządkowany stanowią pozostałe koty, starające się z godnością, acz niezauważenie przemknąć jak najszybciej w jakieś inne, bezpieczniejsze miejsce.

Dziękujemy za uwagę, można iść na przerwę.

Share

Interaktywnie!

Dobra, rura z piłką opanowana do znudzenia, kosz na śmieci przestał być atrakcją, górne półki i szczyty szaf już dawno zdobyte – słowem: powiewa nudą. Jasne, inteligentny kot nie nudzi się nigdy i zawsze ma w domu parę pilnych (lub mniej) spraw do załatwienia. Mimo to, postanowiłam poszperać w zasobach sieci i w jednym ze sklepów zoo znalazłam całą serię „zabawek interaktywnych” – z rurą z kulką na czele. Fajne niektóre, ciekawe czy koty się tym w ogóle bawią… klik w You Tube’a. No i proszę – jest. Home-made zabawki interaktywne, ograniczone jedynie ludzką wyobraźnią… Proszę bardzo:

To jak – ktoś się o majsterkowanie pokusi? Bo mnie, owszem, kusi… ;)

Share